Czy grozi nam klątwa faraonów?
lista
wykładów
Wiele się wydarzyło w ruchu optymalnych i w moim spojrzeniu na medycynę w ciągu ostatniego pół roku. Jedną z ważnych kwestii, którą chciałbym poruszyć w dzisiejszym artykule jest sprawa infekcji grzybiczych, o których na studiach medycznych dowiedziałem się bardzo niewiele. Sprawa natomiast, jak się okazuje, jest niebłaha i wielowątkowa.
ANRY
Punktem wyjścia mojego zainteresowania grzybami był artykuł o preparacie ANRY (homeopatyczny roztwór krzemu) odkrytym przez dr Rybczyńskiego, który to artykuł zamieszczony był w Optymalniku w połowie roku 2004. Było w nim napisane, że nowotwór to de facto jest zwykły grzyb Penicillium w swojej najwyższej postaci rozwojowej.
W pierwszym odruchu pomyślałem sobie, że to jakiś absurd, by przez z górą 100 lat wszyscy patolodzy na świecie nie potrafili odróżnić grzyba od zmutowanej komórki ludzkiej. Dzisiaj jednak, po wysłuchaniu wykładu pani Wiesławy Tomczak, wieloletniej współpracownicy dr Rybczyńskiego, która opowiedziała o jego doświadczeniach w tym temacie, patrzę na tę sprawę znacznie ostrożniej. Co prawda, bardziej prawdopodobne wydaje mi się, że komórka nowotworowa jest jedynie komórką ludzką zarażoną postacią wirusową grzyba, bądź też współżyjącą sobie razem z grzybem w guzie nowotworowym, tym nie mniej rola patogennych grzybów w pojawianiu się najostrożniej mówiąc przynajmniej w części typów nowotworów jest bezdyskusyjna.
Dzięki uprzejmości pani Wiesławy dotarłem do książki prof. Aleksandrowicza „Nie ma nieuleczalnie chorych”. Znalazłem w niej informacje, które mnie zaskoczyły. Profesor Aleksandrowicz już w latach 60-tych wskazywał na rolę aflatoksyn wytwarzanych przez grzyby, a szczególnie przez Aspergillus flavus, jako istotnych czynników rozwijania się nowotworów. Profesor Aleksandrowicz przeprowadzał m.in. badania zagrzybionych mieszkań i wykazał, że ludzie mieszkający w takich budynkach znacznie częściej chorują na choroby nowotworowe niż ludzie mieszkający w zdrowych domach. Wyniki doświadczeń potwierdzili prof. Dr Betty Wray i K.G. O’Steen. Z flory wyosobnionej ze ścian pomieszczenia, w którym przebywały chore osoby i z powietrza wyhodowali oni grzyby, które rozmnożone na odpowiednich pożywkach wyzwalały choroby nowotworowe u zwierząt doświadczalnych. Trudno przypuszczać, by przyczyną takiego stanu rzeczy miały być toksyny uwalniane przez grzyb do powietrza. Osobiście dużo bardziej prawdopodobny związek widziałbym w inhalowaniu przez mieszkańców zarodników tych grzybów, zasiedlaniu się grzybów w organizmie a następnie bądź to zatruwaniu go aflatoksynami bądź to bezpośrednim przekształcaniu się grzybów w tkankę nowotworową, tak jak to pisze dr Rybczyński.
Aby bardziej potwierdzić związek przyczynowo-skutkowy między grzybem Aspergillus a nowotworami prof. Aleksandrowicz zbadał odczyn immunologiczny na antygeny Aspergillus flavus u chorych na białaczki oraz u zdrowych osób z tych samych środowisk. Silnie dodatnie odczyny stwierdzono u 16 spośród 35 osób chorych. Spośród 19 osób klinicznie zdrowych stwierdzono jedynie słaby odczyn u 5 osób.
U chorych z reumatycznym zapaleniem stawów odczyn ten również wypadał silnie dodatni. Sugeruje to, że choroba ta może mieć również związek z przewlekłą infekcją grzybiczą.
Podobnież było z królem Polski Kaziemierzem Jagiellończykiem.
Legendarny przekaz przestrzegał jednak wszystkich, którzy ośmieliliby się zakłócać spokój duszy króla, że spotka ich kara. Każdy z badaczy dobrze słyszał o klątwie Tutenchamona i o nagłych zejściach niektórych innych penetratorów grobowców w przeszłości. W sumie nikt nie brał tego do końca poważnie, jednak w czasie otwierania grobowca pewien strach był zdecydowanie wyczuwalny. Jeden z bohaterów w czasie otwierania krypty powiedział podobno nawet przed wejściem: „Kto pierwszy wejdzie, pierwszy zejdzie”.
Zanim przystąpiono do prac renowacyjnych pobrane zostały próbki do badań mikrobiologicznych. Pierwsze wyniki hodowli dały wynik negatywny. Nie stwierdzono żadnych drobnoustrojów i dano sygnał do wejścia z pracami pełną parą. Jednak po krótkim czasie pomyślano, żeby spróbować aktywować uśpione organizmy bodźcem termicznym. Ten zabieg dał nadspodziewane rezultaty. Na płytkach hodowlanych pojawiły się obfite hodowle różnych bakterii i grzybów. Niektórych z nich nie udało się nawet sklasyfikować. Prace renowacyjne w krypcie trwały jednak dalej…
Pierwszy nagły zgon nastąpił równo w rok po otwarciu krypty. Kolejne dwa nastąpiły w ciągu najbliższych 4 miesięcy. Czwarty po kolejnym roku – w maju 1975. Wszyscy zmarli nagle – na zawał serca albo udar mózgu. Panowie: Feliks Dańczak, Stefan Walczy, Kazimierz Hurlak i Jan Myrlak zasługują na wspomnienie ich nazwisk, gdyż były to osoby, które całym sercem i pasją oddani byli pracom renowacyjnym i historycznym naszego Wawelskiego Grodu. Po ich nagłym odejściu wielka się uczyniła pustka. Prac, które oni z takim entuzjazmem prowadzili, nikt już później nie kontynuował.
W ciągu 10 lat od otwarcia grobowca ofiar klątwy Jagiellończyka było piętnaście. Dziś już wiemy, że przyczyną tych zgonów był najprawdopodobniej nieszczęsny Aspergillus flavus, który oprócz nowotworów może wywoływać również zawały i udary. Chociaż trzeba wspomnieć, że pewne źródła wskazują również na inne gatunki grzybów jako potencjalnych sprawców tych chorób.
Kryształy
– cyborgi
Dlaczego eksploracja właśnie grobowców jest taka niebezpieczna? Nie trudno sobie wyobrazić, że jeśli ciało ludzkie po zamknięciu w grobowcu zostanie w całości strawione przez grzyby, to po niejakim czasie, gdy woda odparuje, pozostaną w krypcie olbrzymie ilości zarodników niewidocznych pod mikroskopem świetlnym, których liczba ograniczona będzie ilością najbardziej deficytowego mikropierwiastka niezbędnego do ich wytworzenia. Na podstawie informacji zawartych w publikacjach prof. Sedlaka oraz dr Rybczyńskiego wnioskuję, że pierwiastkiem tym jest najprawdopodobniej krzem. Badacze wchodząc do krypt inhalują przez płuca duże ilości tych zarodników, które przełamują barierę immunologiczną i zasiedlają organizm. O ile bakterie wywołują w takiej sytuacji najczęściej ostre stany chorobowe, o tyle grzyby najczęściej nie dają objawów ostrej infekcji tylko się spokojnie rozmnażają dając objawy choroby po miesiącach i latach.
Zarodniki grzybów, podobnie zresztą jak wirusy, poza komórką organizmu przedstawiają się jako kryształy zbudowane z materii nieożywionego kwasu nukleinowego. Jedyna różnica między wirusem a zarodnikiem grzyba jest taka, że wirus, aby ożyć, musi wniknąć do innej komórki i tam przejąć dowodzenie, natomiast zarodnik po napęcznieniu wodą staje się samodzielną komórką zdolną podjąć samodzielne życie.
Kryształ jak
wiemy jest strukturą niezmiernie trwałą. Wszyscy wiemy jak twarde są minerały
zawierające w swej strukturze krzem. Nie może więc dziwić, że właśnie ten
pierwiastek posłużył ewolucji do wytwarzania kryształów krzemu ze związkami
organicznymi – białkami i kwasami nukleinowymi w celu wytworzenia struktury,
która jest w stanie przetrwać najgorsze warunki środowiskowe, z lawą
wulkaniczną, przestrzenią kosmiczną i upadkiem meteorytu włącznie. Dr
Rybczyński odkrył, że zarodniki grzybów giną dopiero w temperaturze
przekraczającej 4000°C,
czyli w temperaturze, w której następuje rozpad kryształu na elementarne
atomy. Dopiero wtedy wypalona pleśń traciła zdolność zakażania zwierząt
laboratoryjnych. Pozostawała mu jedynie grudka krzemu - która o dziwo posiadała
zdolności silnej stymulacji układu odpornościowego.
Myślę, że już czas najwyższy, by dostrzec ofiarę ludzi, którzy badając grobowiec Kazimierza Jagiellończyka zmarli na skutek infekcji grzybiczej. Czas wyciągnąć właściwe wnioski i uporządkować wiedzę na temat wpływu zarodników pleśni na rozwój nie tylko chorób nowotworowych, ale również wielu innych chorób szerzących się w społeczeństwie. Lista bardziej lub mniej dokuczliwych dolegliwości, których przyczyna leży w utajonych, skąpoobjawowych grzybicach jest prawdopodobnie długa. Różne gatunki pleśni w toku ewolucji świetnie dostosowały się do bytowania w niszy ekologicznej, jaką jest organizm ludzki, wytwarzając dziesiątki związków chemicznych, które przestrajają nasz układ neurohormonalny w taki sposób, by stworzyć sobie jak najlepsze warunki do bytowania i rozwoju.
Jak się ustrzec przed tymi wszędobylskimi intruzami? Jak się ich pozbyć? Żywienie optymalne znacznie utrudnia funkcjonowanie tym małym „cwaniaczkom” w naszym ciele, ale nie zawsze organizm jest w stanie je wytępić. Jak można sobie pomóc? O tym będzie w jednym z następnych artykułów.
Autor: Krzysztof Piotr Michalak. Prawa autorskie zastrzeżone.
początek strony lista wykładów